
Pożyczasz komuś komputer na kilka minut. Chce sprawdzić pocztę, a Ty nie chcesz wylogowywać własnego konta ani oddawać mu przeglądarki pełnej prywatnych kart. W menu Chrome są dwie kuszące opcje: incognito i tryb gościa. Obie służą do tymczasowego przeglądania, ale pasują do trochę innych sytuacji.
Najważniejsze zastrzeżenie warto postawić od razu: prywatne okno nie zamienia obcego komputera w zaufany sprzęt. Jeżeli urządzenie jest zainfekowane lub kontrolowane przez kogoś innego, wybór trybu przeglądarki nie usuwa tego ryzyka. Do ważnych kont korzystaj z własnego, aktualnego urządzenia.
Co robi incognito
Incognito uruchamia oddzielną sesję przeglądania. Po zamknięciu wszystkich okien tego trybu Chrome nie zachowuje jej historii ani danych witryn. Pobrane pliki i utworzone zakładki pozostają jednak na komputerze. Szczegóły opisuje Google w pomocy trybu incognito.
To sensowny wybór, gdy na własnym komputerze chcesz na chwilę wejść na stronę bez aktywnej sesji z normalnego okna. Możesz sprawdzić, jak wygląda publiczny artykuł po wylogowaniu, albo zalogować się tymczasowo na inne konto. Pamiętaj tylko, że zalogowanie w prywatnym oknie nadal przedstawia Cię danej usłudze jako konkretnego użytkownika.
Jeżeli sprawdzasz własną stronę, oddziel dwie kwestie: widok niezalogowanego odwiedzającego i anonimowość. Pierwszą da się w ten sposób przybliżyć. Drugiej nie otrzymujesz. Strona może rozpoznawać różne cechy połączenia, a administrator sieci lub dostawca internetu nadal może mieć wgląd w część aktywności.
Do czego lepiej pasuje gość
Tryb gościa otwiera Chrome bez dostępu do informacji innych profili przeglądarki. Po zakończeniu sesji usuwa jej lokalne dane przeglądania. Google zaleca go między innymi przy korzystaniu z cudzego komputera lub krótkim udostępnianiu własnego. Wejdziesz do niego z menu profilu, o ile administrator urządzenia go nie zablokował.
Opis trybu gościa wyraźnie oddziela go od zwykłego profilu. Gość nie jest jednak osobnym kontem systemowym. Osoba siedząca przy odblokowanym komputerze może mieć dostęp do innych otwartych aplikacji albo plików. Jeśli udostępniasz sprzęt regularnie, osobne konto użytkownika w systemie jest rozsądniejszym rozwiązaniem organizacyjnym.
Przykład: znajomy chce sprawdzić pocztę
Zamknij lub schowaj prywatne dokumenty, otwórz tryb gościa i dopiero wtedy oddaj klawiaturę. Znajomy powinien wpisać adres poczty samodzielnie, a po skończeniu wylogować się z usługi i zamknąć okno gościa. Jeżeli pobrał załącznik, ustalcie, co zrobić z plikiem. Zamknięcie sesji nie jest obietnicą usunięcia wszystkiego z dysku.
Nie przechowuj dla niego hasła w notatniku ani nie proś o przesłanie kodu logowania w komunikatorze. Takie skróty organizacyjne łatwo zostają na później. Do sprawdzenia jednej wiadomości wystarczy tymczasowa sesja i świadome jej zakończenie.
Przykład: testujesz problem z witryną
Strona działa w prywatnym oknie, a w zwykłym nie. To cenna wskazówka, lecz nie gotowa diagnoza. Różnić się mogą zapisane dane, sesja oraz dostępne rozszerzenia. Zapisz wynik testu i sprawdzaj te elementy pojedynczo. Nie wyciągaj od razu wniosku, że trzeba usunąć cały profil.
Ważne jest też porównanie tej samej czynności. Jeśli w zwykłym oknie błąd występuje po zalogowaniu, a w prywatnym oglądasz tylko stronę startową, testujesz dwa różne scenariusze. Lepiej opisać to dokładnie niż uznać, że incognito naprawiło aplikację.
Kiedy żaden z tych trybów nie wystarczy
Na publicznym komputerze nie masz pewności, kto zarządza oprogramowaniem i jakie narzędzia działają w tle. Prywatne okno ogranicza niektóre ślady pozostawiane przez przeglądarkę, ale nie weryfikuje bezpieczeństwa całego urządzenia. Nie traktuj go jako sposobu na bezpieczne wykonanie każdej operacji.
W pracy lub szkole część ustawień może wynikać z zasad organizacji. Jeśli opcja jest niedostępna, nie obchodź blokady przypadkowym dodatkiem. Ustal z administratorem, jak wykonać potrzebne zadanie na zatwierdzonym urządzeniu.
Do krótkiego sprawdzenia strony na własnym komputerze wybierz incognito. Do chwilowego użyczenia Chrome innej osobie wygodniejszy będzie gość. Przy dłuższym współdzieleniu sprzętu pomyśl o osobnym koncie systemowym. Najwięcej nieporozumień bierze się z oczekiwania, że jedno prywatne okno załatwi wszystkie te potrzeby naraz.